Wyszukiwarka
Szukaj:
Szukanie zaawansowane »

Kategorie
Raty

logosygma.jpg

lukas_banner_boki.JPG

zagiel_banner_boki.jpg

Negocjacja ceny

nego2.JPG

Znalazleś taniej u konkurencji ?
Negocjuj cenę !

czytaj więcej

Dane do przelewów

KM-Sport Krzysztof Mermer
ul. Ogrodowa 10E
42-200 Częstochowa

 

PKO BP SA II o. Częstochowa
62 1020 1664 0000 3302 0314 5000

Wysyłka

ups_logo2.JPG

Darmowa wysyłka dla zamówień
od 700 PLN

czytaj więcej

Zamów przez telefon

zam_tel.jpg

Wyniki Mai Włoszczowskiej

20.04.2012

W poniedziałek Maja Włoszczowska miała wypadek podczas przejazdu trasą olimpijską w Londynie. Rana przy łokciu prawej ręki była na tyle głęboka, że lekarze założyli kolarce siedem szwów. Na szczęście srebrna medalistka igrzysk w Pekinie nie złamała kości.

- Maja najechała z dużą prędkością na krótki, kamienisty zjazd i wtedy nastąpiła wywrotka. Wyglądało to bardzo groźnie. Nie mogła się podnieść o swoich siłach. Przewieźliśmy ją do szpitala - powiedział szef ekipy CCC Polkowice Grzegorz Dziadowiec, który był naocznym świadkiem wypadku.

- Szczęście w nieszczęściu, że nie doszło do złamania kości, bo wtedy byłaby konieczna dłuższa przerwa. A tak Maja już jutro wznowi treningi na rowerze stacjonarnym. W sobotę przejdzie badania w Krakowie, a w niedzielę lub w poniedziałek polecimy na zgrupowanie do Sierra Nevada - dodał Dziadowiec.

Sama Włoszczowska opisała wypadek na facebooku następująco: "Poniosło mnie na stromym, ale dość prostym zjeździe i tajemnicze "coś" rozcięło mi przedramię. Na szczęście kości całe, skończyło się na ośmiu szwach (w rzeczywistości było ich siedem - red.), więc mogę trenować. Zmianom ulegną natomiast plany startowe na najbliższy weekend. Ręka musi chwilę odpocząć."

Włoszczowska, wicemistrzyni olimpijska z Pekinu w kolarstwie górskim, jest jedną z największych polskich nadziei w igrzyskach w Londynie. W 2010 roku została mistrzynią świata, a przed rokiem w szwajcarskim Champery zdobyła srebrny medal.

20.03.2012

Otwierający wyścig kobiet Pucharu Świata UCI XC wygrała nasza Majka na swoim SCOTT Scale 29 po bardzo zażartej walce . Majka kontrolowała cały wyścig od początku i nie pozwoliła sobie na żaden błąd. Zwycięstwo Majki i pozostałych zawodników daje solidne podstawy do kolejnych sukcesów w nadchodzących imprezach i potwierdza że rowery SCOTT nie tylko doskonale wyglądają ale i wyśmienicie dowożą na podium.
16003.jpg

17.01.2012
W tym tygodniu GreenEDGE Cycling odbył inauguracyjne spotkanie z mediami było to oficjalne wprowadzenie teamu wraz z prezentacją 2012 wyglądu grupy wraz z rowerami i kaskami SCOTT.

14713.jpg

Racing Kit - Team GreenEDGE

14714.jpg

SCOTT Foil - Team GreenEDGE

14715.jpg

SCOTT Plasma - Team GreenEDGE

14716.jpg

SCOTT Vanish - Team GreenEDGE

14717.jpg

Spis zawodników teamu:

Zawodnik Data urodzenia Wiek
Michael Albasini 1980-12-20 32
Fumiyuki Beppu 1983-04-10 29
Jack Bobridge 1989-07-13 23
Simon Clarke 1986-07-18 26
Baden Cooke 1978-10-12 34
Allan Davis 1980-07-27 32
Julian Dean 1975-01-28 37
Mitchell Docker 1986-10-02 26
Luke Durbridge 1991-04-09 21
Simon Gerrans 1980-05-16 32
Matthew Goss 1986-11-05 26
Michael Hepburn 1991-09-17 21
Leigh Howard 1989-10-18 23
Daryl Impey 1984-12-06 28
Jens Keukeleire 1988-11-23 24
Aidis Kruopis 1986-10-26 26
Brett Lancaster 1979-11-15 33
Sebastian Langeveld 1985-01-17 27
Robbie Mcewen 1972-06-24 40
Christian Meier 1985-02-21 27
Cameron Meyer 1988-01-11 24
Travis Meyer 1989-06-08 23
Jens Mouris 1980-03-12 32
Stuart O'Grady 1973-08-06 39
Wesley Sulzberger 1986-10-20 26
Daniel Teklehaimanot 1988-11-10 24
Svein Tuft 1977-05-09 35
Tomas Vaitkus 1982-02-04 30
Pieter Weening 1981-04-05 31
Matthew Wilson 1977-10-01 35


02.11.2011
Maja Włoszczowska (CCC Polkowice) wciąż prezentuje znakomitą formę. Polska wicemistrzyni Europy i świata z tego roku, na zakończenie sezonu kolejny raz pokazała wielką klasę i wygrała Race Saalfelden (XCO C1) w Austrii. Maja wyprzedziła dwie Słowenki - Blazę Klemencic i Tanję Zakelj.

- Miłym zwycięstwem kończę tegoroczne ściganie na międzynarodowym podwórku - napisała Maja na facebooku. - Mam nadzieję, że za rok trasa w Saalfelden będzie dla mnie równie szczęśliwa podczas mistrzostw świata.

Piąte miejsce w tym wyścigu zajęła powracająca po kontuzji Anna Szafraniec, 8. była Magdalena Sadłecka, a 9. Aleksandra Dawidowicz. W kategorii poniżej 23 lat zwyciężyła Paula Gorycka. Impreza odbyła się na trasie przyszłorocznych mistrzostw świata MTB, które w roku olimpijskim odbędą się właśnie w austriackim kurorcie Saalfelden w dniach 29 sierpnia - 9 września 2012.

Austria po raz drugi gościć będzie specjalistów tej odmiany kolarstwa podczas MŚ MTB. W 2002 roku o medale oni walczyli w Kaprun. Warto wspomnieć, że wtedy Austria była szczęśliwa dla Anny Szafraniec, która podczas mistrzowskiego wyścigu uległa tylko Gunn-Ricie Dahle zostając sensacyjną wicemistrzynią świata!

Wierzymy, że Austria, a co ważniejsze trasa w Saalfelden będzie szczęśliwa dla naszych zawodniczek za każdym razem.

18.10.2011
Maja Włoszczowska wygrała w Saalfelden wyścig rozgrywany na trasie przyszłorocznych Mistrzostw Świata.
Wyścig w Saalfelden, choć rozgrywany na trasie przyszłorocznych Mistrzostw Świata, nie zgromadził na starcie światowej czołówki, ale był znakomitą okazją do treningu i, jako że miał 1. kategorię UCI, oferował wiele punktów do rankingu UCI i kwalifikacji olimpijskich.

Kolarze rywalizowali na rundzie o długości 4500 metrów i przewyższeniu 180 metrów na rundę, na którą składały się praktycznie dwa długie podjazdy i dwa zjazdy. W rywalizacji elity kobiet Polka na mecie wyprzedziła dwie reprezentantki Słowenii – Blazę Klemencic i Tanję Zakelj. Nad drugą, Klemencic, Włoszczowska wypracowała sobie prawie 40 sekund przewagi, natomiast Zakelj do Polki straciła prawie półtorej minuty. Pozostałe zawodniczki uplasowały się na miejscach od piątego do ósmego. Anna Szafraniec zajęła piąte miejsce ze stratą czterech i pół minuty do Włoszczowskiej, za nią uplasowała się Katarzyna Solus-Miśkowicz, dalej Magdalena Sadłecka i Aleksandra Dawidowicz, która do zwyciężczyni straciła już jedno okrążenie. Wśród zawodniczek do lat 23 pewnie triumfowała Paula Gorycka, także zdobywając punkty UCI.

Zwycięstwo Włoszczowskiej, a także dobre miejsca pozostałych zawodniczek i zawodników startujących w Austrii dały Polsce wiele punktów do rankingu kwalifikacji olimpijskich. Obecnie Polki zajmują siódme miejsce, ale punkty wywalczone w Austrii przez wszystkie zawodniczki mogą dać awans nawet na piątą lokatę.

06.10.2011
Poniżej znajduje się podsumowanie tegorocznych wyników Mai.

Data Wyścig Miejsce Wynik
2011-09-17 Cesky Pohar MTB Jablonec nad Nisou (Bedrichov) / Czech Republic 1
2011-09-11 Bundesliga Heubach / Germany 1
2011-09-04 UCI XCO/DHI/4X WORLD CHAMPIONSHIPS Champery - Switzerland 2
2011-08-21 UCI World Cup #7 Val di Sole - Italy 2
2011-08-07 European Championships Dohnany - Slovakia 2
2011-07-10 UCI World Cup #5 Windham - USA 10
2011-07-03 UCI World Cup #4 Mont Sainte Anne - Canada 18
2011-06-25 Polish Championships on road Złotoryja - Poland 3
2011-06-23 Polish Championships on road - time trial Złotoryja - Poland 1
2011-06-05 Jelenia Gora Trophy - Maja Wloszczowska MTB Race Jelenia Gora - Poland 1
2011-05-29 UCI World Cup #3 Offenburg - Germany 6
2011-05-22 UCI World Cup #2 Yorkshire, Dalby Forest - Great Britain 6
2011-04-24 UCI World Cup #1 Pietermaritzburg - RPA 8
2011-03-27 Kamptal-Klassik-Trophy Langenlois - Austria 1
2011-03-20 Trofeo Costa Etrusca III Italy 34
2011-03-12 Citta'diI Sirmione - Trofeo Senin Sirmione - Italy 1
2011-03-06 Maremma Cup Massa Marittima - Italy 3


06.09.2011

Maja Włoszczowska po porywającej walce zdobyła w szwajcarskim Champery srebrny medal mistrzostw świata w kolarstwie górskim. - Była szansa na złoto, ale ze srebra także jestem bardzo zadowolona - powiedziała zawodniczka.

Przełomowym momentem wyścigu okazał się defekt koła Włoszczowskiej. Polka musiała pchać rower pod górę i biec do boksu technicznego, by wymienić zepsutą część. Potem goniła uciekającą Kanadyjką Catharine Pendrel, z którą przegrała ostatecznie tylko o 28 sekund.

- Patrząc na czasy poszczególnych rund i odejmując to, co straciłam wskutek defektu, to faktycznie, była wielka szansa na złoty medal, choć oczywiście w bezpośredniej walce Catharine mogłaby z siebie wykrzesać jeszcze dodatkowe siły. Wcześniej, gdy jechałyśmy razem, widziałam, że na podjazdach byłam w stanie ją wyprzedzić, więc wydaje mi się, że byłam dzisiaj trochę od niej silniejsza. Ale trudno, taki jest sport i defekty są wpisane w tę dyscyplinę, zdarzają się każdemu. Cieszę się, że mimo tych technicznych problemów udało mi się zdobyć srebrny medal - powiedziała Włoszczowska.

Ile czasu straciła z powodu defektu? - Biegłam i jechałam na przebitej gumie około półtora kilometra. To przynajmniej półtorej minuty. "Dobiłam" koło na jakimś ostrym kamieniu, którego nie zauważyłam, bo jechałam w tym momencie za Catharine. Nie myślałam "kurczę, straciłam złoto", ale żeby jak najszybciej dostać się do boksu technicznego, naprawić i brać się do odrabiania strat. Ta gonitwa kosztowała mnie mnóstwo sił - opowiadała.

Włoszczowska przyznała, że przeżywała też kryzys. - Był to mały kryzys, gdy jechałam z Evą Lechner. Bałam się, że dogoni nas Irina Kalentiewa i że w ogóle stracę miejsce na podium. Nogi mi odmawiały posłuszeństwa. Eva bardzo mocno przyspieszała i wjeżdżała na zjazd przede mną. Czułam, że energia ze mnie ucieka. Dużo piłam, jadłam, ale gonitwa i dystans robiły swoje. Jak widać, mimo wszystko lepiej wytrzymałam wyścig niż Włoszka.

Polka cieszy się, że mistrzynią świata została jej przyjaciółka Pendrel. - Uważam, że Catharine jak nikt inny zasłużyła na tęczową koszulkę. Na igrzyskach była czwarta, przed rokiem u siebie w mistrzostwach świata znów czwarta, teraz wygrywa wszystkie Puchary Świata, więc należał się jej ten złoty medal - zaznaczyła.

Włoszczowska podkreśliła, że srebrny medal jest nie tylko jej sukcesem. - To zwycięstwo całej ekipy. Świetnie się spisali chłopcy w strefie technicznej, błyskawicznie wymienili mi koło, na trasie cały czas był mój trener Marek Galiński, dawał mi wskazówki. Podobnie kibice, którzy dziś tłumnie przyjechali do Champery. Myślę, że byli najgłośniejsi ze wszystkich, a doping mnie niósł.

01.09.2011

Od 15. miejsca w sztafecie rozpoczęła Maja Włoszczowska start w mistrzostwach świata w kolarstwie górskim w Champery. Jechała jako ostatnia w polskim zespole, nie mając już szans na wysoką lokatę. Wynik indywidualny jest jednak obiecujący - trzeci czas.

Jak oceniasz ten start?

Maja Włoszczowska: Gdy Kornel Osicki przebił gumę na drugiej zmianie, tak naprawdę skończyła się nasza walka. Ciężko jechać na totalnego maksa, gdy nie walczy się o wysokie miejsce. Jeśli jest taka szansa, to pojawia się zupełnie inna motywacja i nadzieja na dobry wynik niesie zawodnika. A wtedy jest łatwiej. Dziś było ciężko. Będę mogła powiedzieć, że jestem zadowolona, jeśli okaże się, że nie straciłam do najlepszej zawodniczki więcej niż pół minuty (Włoszczowska straciła do Kanadyjka Catharine Pendrel 21 sekund, a 14 do Francuzki Julie Bresset - PAP).

Trudno się jeździ w upale?

- To wcale nie był upał, nie było tak źle. Bywało gorzej, choćby niedawno w Val di Sole. Tam to dopiero było gorąco. Dziś w czasie jazdy tego nie czułam. Co prawda suszyło mnie bardzo i żałowałam, że nie wzięłam butelki z piciem, ale gorąco nie było.

Jak ci się jeździ z mężczyznami? W wyścigu sztafet jest jedyna taka okazja.

- Z mężczyznami kobiety nie mają szans. Najlepsze zawodniczki są słabsze od juniorów i ciężko mi było siąść na koło komukolwiek. Nie ma co, jesteśmy słabszą płcią. Na dodatek, na ostatniej zmianie jechali całkiem nieźli zawodnicy. Próbowałam przynajmniej przez chwilę pojechać za nimi, ale przeważnie to się szybko kończyło i pozostała mi walka z samą sobą.

Trasę znasz coraz lepiej...

- Konfigurację, zakręty znam na pamięć, ale tak naprawdę trasa wciąż się zmienia. Jeździ po niej bardzo wielu zawodników. Pojawiają się coraz to nowe ścieżki, wychodzą nowe korzenie. Dziś mnie zaskoczył jeden taki korzeń, na dodatek śliski. Zaboksowało mi koło i musiałam zwolnić. Trasę poznajemy każdego dnia.

08.08.2011

Mistrzostwa Europy w kolarstwie górskim - srebrny medal Włoszczowskiej.

Maja Włoszczowska (CCC Polkowice) zdobyła w słowackiej miejscowości Dohnany srebrny medal mistrzostw Europy w kolarstwie górskim i tym samym powtórzyła swój wynik sprzed roku. Zwyciężyła Norweżka Gunn Rita Dahle, która wyprzedziła Polkę o 33 s. Brązowy medal wywalczyła Słowenka Tanja Zakelj - 58 s straty.

Z pozostałych reprezentantek Polski najlepiej spisała się Anna Szafraniec, która była szesnasta. Na 29. pozycji uplasowała się Magdalena Sadłecka (obie CCC Polkowice), a Katarzyna Solus-Miśkowicz (DEK Meble Cyclo-Korona Kielce) nie ukończyła zawodów.

Niedzielne zmagania były pierwszym startem Włoszczowskiej pod okiem nowego trenera Marka Galińskiego.

01.08.2011

Były trener Mai Włoszczowskiej:Chyba na to nie zasłużyłem.

Przemysław Iwańczyk: Jeszcze kilkanaście dni temu byłem przekonany, że porozmawiamy o przygotowaniach Mai Włoszczowskiej, największej polskiej nadziei na złoto igrzysk w Londynie. Rozmawiamy tymczasem o największej w ostatnich latach zawierusze w polskim sporcie.

Andrzej Piątek: Niebawem mistrzostwa Europy, a za nieco ponad miesiąc mistrzostwa świata, na których Majka będzie bronić złotego medalu. Też wolałbym o tym rozmawiać, ale nie mam niestety wpływu na decyzje, jakie podejmuje prezes Polskiego Związku Kolarskiego. A ta jest taka, że nie pracuję już z polskimi kolarzami górskimi w jakiejkolwiek roli.

Dlaczego?

- Zaczęło się od decyzji Majki, która chciała do najważniejszych imprez przygotowywać się sama. Jak typowy zawodowiec, bowiem profesjonalni kolarze tak właśnie funkcjonują. Podpisują kontrakty z grupami zawodowymi, które reprezentują poza występami dla reprezentacji, a ich dyrektorzy sportowi wyznaczają im cele na dany sezon i z nich rozliczają. Jeśli zawodnicy chcą mieć trenera, zatrudniają go i płacą mu za to. Jeśli chcą mieć masażystę - podobnie.

Majka podjęła decyzję podczas szosowych mistrzostw Polski w Złotoryi. Uszanowałem to, a moim obowiązkiem było poinformowanie o tym tych, którzy wykładają pieniądze na jej szkolenie - Dariusza Miłka, właściciela grupy CCC Polkowice, dla której jeździ Majka, a ja byłem dyrektorem sportowym, oraz ministra sportu, który decyduje o finansach na przygotowania do igrzysk. Zrobiłem to, ale co się wydarzyło dalej, nie wiem. O kolejnych zdarzeniach tylko się dowiadywałem, bo już w nich nie uczestniczyłem.

Najpierw o tym, że pan Miłek zawiesza całą grupę, następnie o swoim zwolnieniu z tej grupy, a na końcu - to decyzja sprzed pięciu dni - o wypowiedzeniu umowy o pracę w PZKol.

Dlaczego sponsor grupy, a zarazem sponsor polskiego kolarstwa i prezes PZKol Wacław Skarul tak radykalnie rozstali się z panem?

- Wielokrotnie wspominałem o tym, że były drobne rozbieżności między moją koncepcją a koncepcją Majki w przygotowaniach do igrzysk, na których mieliśmy bronić srebrnego medalu. Choć nie było to nic poważnego, rozmawialiśmy o tym od jakiegoś czasu i Majka zdecydowała o pójściu własną drogą. Mogłem to tylko przyjąć do wiadomości. Wyedukowałem Majkę pod każdym względem - potrafi przygotować się treningowo; wie, na czym polega odnowa biologiczna; jak trzeba się właściwie odżywiać. Moim zdaniem nawet najbardziej doświadczony zawodnik potrzebuje jednak trenera. Znakomici szosowcy - Ivan Basso czy Cadel Evans chcą, aby ktoś spojrzał na nich chłodnym okiem, szczególnie w tych najważniejszych momentach, a takimi są okresy przygotowawcze do igrzysk, mistrzostw świata i mistrzostw Europy. Liczyłem nawet, że przed igrzyskami Majka będzie chciała wrócić do współpracy ze mną.

Powtarzam: więcej nic się nie wydarzyło, wszystko funkcjonowało normalnie, choć były drobne nieporozumienia, a właściwie rozbieżności, np. jak ma działać drużyna CCC. Majka poszła własną drogą, ok, ale przecież są cztery inne polskie kolarki jeżdżące i dla CCC, i dla kadry. Kilka z nich ma przed sobą wielkie perspektywy, a dla mnie najważniejsze jest polskie kolarstwo. Z nimi jednak też nie mam możliwości kontynuowania współpracy.

Zapytam jeszcze raz, co takiego się wydarzyło, że po 12 latach nie jest już pan trenerem kadry i usunięto pana z grupy CCC?

- A ja powtórzę, że nie wiem. Rozstawaliśmy się po wspomnianym wyścigu w Złotoryi w bardzo dobrej atmosferze. Później już z nikim nie udało mi się porozmawiać na ten temat.

Załóżmy, że właściciel grupy jako prywatny biznesmen mógł mieć takie widzimisię. Prezes PZKol, organu finansowanego z budżetu państwa, musiał podać panu jakieś powody.

- Główny zarzut był taki, że zawodniczki nie chcą ze mną współpracować. Jego zdaniem wszystkie z kadry. Rozmawiałem później z Anią Szafraniec i ta wcale tak nie twierdzi. Podobnie jak Paula Gorycka, która otwarcie przyznała w telewizji, że chce dalej ze mną pracować. Nie udało mi się porozmawiać tylko z Magdą Sadłecką i Olą Dawidowicz.

Prezes Skarul bardzo ostro stwierdził, że jeszcze niedawno chciał panu pomóc, a teraz już nie.

- A ja wciąż nie potrafię powiedzieć, co się wydarzyło. Prezes mówił mi jedynie, że zawodniczki nie chcą ze mną współpracować. A ja uważam, że trzeba rozmawiać. Tym bardziej kiedy właśnie pan Skarul utwierdza Majkę w tym, że dobrze robi, odchodząc ode mnie, że teraz jest najlepszy moment. Podczas ostatniej naszej rozmowy w Złotoryi Majka stwierdziła, że to właśnie rozmowa z prezesem Skarulem przesądziła o podjęciu takiej a nie innej decyzji. Moim zdaniem nie tak powinien zachować się szef polskiego kolarstwa.

Przyzna pan, że dla osoby z zewnątrz sprawa wydaje się nieprawdopodobna. 12 lat współpracy, wrażenie przykładnej rodziny, która wymyka się standardom polskiego sportu, Maja Włoszczowska, która dedykuje panu swoje kolejne nagrody. To wszystko nie klei się z awanturą, jaką obserwujemy teraz.

- Były nieporozumienia, bo takie się zdarzają zwłaszcza w pracy z kobietami. One często bywają zazdrosne i np. niektórym nie podobało się, że dwa lata temu wziąłem do drużyny Paulę Gorycką, a rok później po dwuletniej przerwie Anię Szafraniec. Ale tak było od zawsze - Majki inne zawodniczki także nie chciały przed laty zaakceptować. Wtedy jednak nie było aż tak dobrych wyników. Dziś mamy 19 medali mistrzostw świata, 12 mistrzostw Europy i ten najważniejszy - olimpijski. Może dlatego niektórzy chcieliby decydować bardziej, decydować za mnie.

Sądzę, że ta cała sprawa rozgrywa się w zbyt wielkich emocjach, a niektóre problemy zostały mocno wyolbrzymione. Dla dobra tego sportu powinno się podejść do tego zupełnie inaczej, bardziej na chłodno, przedyskutować sytuację na zarządzie, dać mi możliwość wypowiedzenia się.

18.07.2011

Maja Włoszczowska, mistrzyni świata w kolarstwie górskim, rozstała się o z trenerem Andrzejem Piątkiem. Wspólnie zdobyli m.in. srebrny medal na igrzyskach olimpijskich w Pekinie w 2008 roku, złoto mistrzostwa świata 2010 i srebrne medale w 2004 i 2005 r. O tym dlaczego utytułowana para się rozstaje Włoszczowska opowiedziała w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

- Nie wydarzyło się nic konkretnego, co spowodowałoby zakończenie współpracy. To efekt dłuższych, mniejszych czy większych, problemów. Doszliśmy do wniosku, że tak będzie lepiej. Zrobiliśmy bardzo wiele. Bardzo się cieszę, że miałam przyjemność pracować z trenerem Piątkiem. Wiele w tym czasie się nauczyłam. Ostatnio jednak ta współpraca zaczęła się psuć: dotyczy to mnie, innych zawodniczek, także w sztabie szkoleniowym. Ze współpracy z trenerem zrezygnowała grupa CCC Polkowice. Nie będzie on także trenował pozostałych dziewczyn w kadrze, więc nie jest to tylko kwestia mojego z nim rozstania, lecz całej kadry kobiecej. O konkretnych powodach nie chcę mówić. Długo pracowaliśmy, było dobrze, teraz się popsuło. Zależy mi na wyniku na igrzyskach w Londynie i jestem przekonana, że to rozwiązanie jest lepsze - mówi w wywiadzie Maja Włoszczowska.

 

Maja Włoszczowska (CCC Polkowice) obroniła tytuł mistrzyni kraju w jeździe indywidualnej na czas wygrywając wyścig elity kobiet podczas Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym, które w czwartek rozpoczęły się w Złotoryi.

Srebrny medal i tytuł wicemistrzyni kraju wywalczyła Eugenia Bujak (GK Zagłębie Sosnowiec) a medal brązowy Anna Harkowska (OKS Warmia i Mazury Olsztyn KALLISTO). Początkowo sędziowie zadecydowali, że medale zostaną przyznane oddzielnie w kategorii elita i kategorii poniżej 23 lat, pomimo, że na odprawie technicznej dzień przed zawodami oficjalny komunikat informował o klasyfikacji tzw. Open. Po interwencji trenerów i opiekunów postanowiono ostatecznie, że orliczki sklasyfikowane zostaną wspólnie z zawodniczkami elity, tak jak mówiły środowe ustalenia.

W kategorii poniżej 23 lat po złoto sięgnęła Eugenia Bujak (GK Zagłębie Sosnowiec), która mogła cieszyć się także ze srebra w elicie. Druga wśród orliczek była Katarzyna Pawłowska (UKS Jedynka Limaro Kórnik) a na najniższym stopniu podium stanęła Paula Gorycka (CCC Polkowice).

Zawodniczki ścigały się na 18-kilometrowej trasie ze startem i metą na rynku w Złotoryi. Bardzo szybko prowadzenie objęła startująca jako trzecia Anna Harkowska, która bardzo długo utrzymywała się na prowadzeniu wyścigu. Lepszy czas udało się wykręcić dopiero Eugenii Bujak, która na trasę wyruszyła trzecia od końca. Bezkonkurencyjna w elicie okazała się jednak Maja Włoszczowska, która sięgnęła po drugi z rzędu złoty medal i koszulkę z orłem na piersi w jeździe indywidualnej na czas.

21-letnia Bujak zdobyła złoto wśród orliczek pokonując Pawłowską i Gorycką. Na stracie zawodów w kategorii kobiet stanęło 36 zawodniczek.

Na skróty Ważne linki Statystyki

ROWERY: Giant |Kross |Romet |Scott
CZĘŚCI: Łańcuchy |Siodełka |Pedały |Koła
AKCESORIA: Sakwy |Pompki |Błotniki |Oświetlenie |Zapięcia |Torebki podsiodłowe

Wyniki Mai Włoszczowskiej
Gratisy
Zakupy na raty

Ostatnia aktualizacja cen: 2012-05-17 17:45:59
Ostatnia aktualizacja magazynów: 2012-05-18 05:13:57
Posiadamy w ofercie: 4700 produktów, 94 producentów
Ilość opinii: 29

Transakcje obsługuje:
www.platnosci.pl